Babska Silesia
Pierwsze na Śląsku!

Pasja tańca, cieka­wość świata. Roz­mowa z Ange­liką Dobrzyńską

Codzi­en­ność Ange­liki Dobrzyńskiej to nie tylko stu­dia i praca, ale też liczne inic­jatywy, które stawia przed sobą jako zada­nia do zre­al­i­zowa­nia (to za jej sprawą ujrzeliśmy m.in. pro­jekty „Za fasadą folk­loru” czy Crazy Bub­ble, która pro­muje trady­cyjne napoje z Tajwanu). Wiele czasu Ange­lika poświęca także swo­jej wielkiej pasji — udziela­niu się w Zes­pole Pieśni i Tańca „Katow­ice”. Folk­lor fas­cynuje ją, a w kręgu jej zain­tere­sowań zna­j­duje się nie tylko pol­ska trady­cja, na której zespół opiera swój reper­tuar, ale również trady­cje częs­tokroć odległych kra­jów. Bab­skiej Sile­sii Ange­lika opowiada o swoich taneczno-​folkowych początkach, o Zes­pole „Katow­ice” i wielu pozy­ty­wnych, napeł­ni­a­ją­cych dobrą energią dzi­ała­ni­ach, które się z nim łączą. A także o sto­sunku Polaków do swo­jej trady­cji i o modzie na „etno” i „folk”, która staje się coraz powszechniejsza.

Syl­wia Kruczek: Kiedy zaczęła się Twoja przy­goda z Zespołem Pieśni i Tańca Katow­ice? Jak myślisz, dlaczego do niej doszło?

Ange­lika Dobrzyńska: Wraz z rozpoczę­ciem studiów licenc­jac­kich na Uni­w­er­syte­cie Śląskim poszuki­wałam nowych wyzwań i możli­wości, takim sposobem natrafiłam w zakładce „Kul­tura” strony inter­ne­towej Uni­w­er­sytetu na Zespół „Katow­ice” i już wtedy wiedzi­ałam, że na pewno spróbuję swoich sił i zobaczę jak funkcjonuje taka grupa. Początki nie były łatwe, nie miałam pod­sta­wowych umiejęt­ności, bowiem nie tańczyłam wcześniej folk­loru, do tego poźné powroty po próbach i mnóstwo innych mniejszych wyrzeczeń — głównie cza­sowych. Wiedzi­ałam wtedy jed­nak, że bardzo chcę tańczyć i sprostać narzu­conemu sobie wyzwa­niu, widzi­ałam potenc­jał jaki tkwi w nowej pasji. Dodatkowym moty­wem była próba poz­na­nia i bliższego kon­taktu z folk­lorem, także góral­skim, gdyż nie pochodzę ze Śląska. Co prawda wcześniej nigdy nie przy­puszcza­łam, że będę tańczyć w zes­pole takowego for­matu, ale z drugiej strony nie brakowało we mnie nigdy poszanowa­nia dla region­al­nych tradycji.

S.K.: Zamiłowanie do folk­loru, do tańców, które obec­nie w swoim dawnym kul­tur­owym środowisku są już prak­ty­cznie nieobecne, pociąg do pięknych region­al­nych stro­jów… Skąd to wszys­tko u Ciebie? Skąd to wszys­tko u wielu innych młodych ludzi?

A.D.: Wszys­tko z ogromną siłą odd­zi­ały­wa­nia zaczęło się wraz z przys­tąpi­e­niem do Zespołu „Katow­ice”. Tam z zajęć na zaję­cia poz­nawałam kole­jne suity i przyśpiewki ludowe, do tego dochodz­iły: możli­wość zatańczenia w pięknych stro­jach z regionów całej Pol­ski, a także coroczne wyczeki­wanie Między­nar­o­dowego Fes­ti­walu Folk­lo­rysty­cznego w Katow­icach, kiedy mogliśmy się inte­grować i dzielić wza­jem­nie swoją pasją z zapros­zonymi stu­den­tami z calego świata. Wszytkie te małe chwile zbier­ają się dziś w całość, nie wyobrażam sobie życia bez choćby min­i­mal­nego kon­taktu z folk­lorem. Rozpoczy­na­jąc swoją podróż przyz­naję, że miałam poczu­cie, iż jest to coś bardzo ory­gi­nal­nego (co może zadzi­wiać, bowiem jest dorobkiem całej społeczności w naszym kraju). Otwartość na coś niez­nanego mi wcześniej w takim stop­niu, otworzyła wiele drzwi i możli­wości — kon­taktu z ważnymi oso­bis­toś­ci­ami z kręgu kul­tur­owego i nie tylko, na rozwinię­cie życia artysty­cznego, nie­zlic­zoną ilość wys­tępów na deskach teatrów oraz pod­czas kon­certów plen­erowych, naby­cie doświad­czenia pod­czas orga­ni­za­cji Między­nar­o­dowego Fes­ti­walu w Katow­icach, na nieza­pom­ni­ane podróże w dalekie zakątki świata, a także (co najważniejsze) na zaw­iązanie przy­jaźni i odnalezie­nie swo­jej miłości (śmiech). Te wszys­tkie dzrzwi to atry­buty uczest­nictwa w życiu zespołów folk­lo­rysty­cznych, stąd zapewne odkry­wane na nowo możli­wości. Mam wraże­nie również, iż powoli moje pokole­nie na nowo zauważa siłę i wartość dziedz­ictwa. Odkry­wamy na nowo swoją tożsamość, nie wsty­dz­imy się swo­jego języka, trady­cji, coraz cześ­ciej wraca­jąc do nich. Dodatkowo napędzają się kierunki nastaw­ione na region­al­izm, na design i modę inspirowaną moty­wami ludowymi. „Ludowe” nie powiedzi­ało ostat­niego słowa, to niewycz­er­pana ilość wzor­ców. Powoli oswa­jamy się z pokazy­waniem naszej przy­należności, chci­ałabym abyśmy byli dumni ze swoich trady­cji, ale niestety bardzo często dalej wykazu­jemy naszą nar­o­dową przy­warę — brak dumy ze swojego.

S.K.: Jeszcze kilka lat temu powyższe zagad­nienia intere­sowały niewielką grupę osób. Teraz, może trochę na fali mody na wszys­tko, co jest „etno” i „folkowe”, zarówno dawny design, jak i taniec czy muzyka przeży­wają rene­sans. Jak to wpływa na Zespół? I czy to dobrze, czy może wręcz przeciwnie?

A.D.: Pode­jś­cie do folk­loru, trady­cji a także do współczes­nych form etno i folk wciąż się zmienia, to zjawisko tak rozpros­zone, że trudno przewidzieć jak będzie final­nie. W Polsce uza­leżnione jest to od doświad­czeń his­to­rycznych, bowiem głównie po prz­er­wa­niu komu­nisty­cznych rządów Polacy zech­cieli ode­jść we wszys­tko co zachod­nie, zapom­i­na­jąc o swoich korzeni­ach, a tym samym odpocząć od folk­loru, który był przez władze komu­nisty­czne pro­mowany. Dziś odd­zielamy się od przeszłości poli­ty­cznej, zauważa­jąc istotę trady­cji ludowych, regiony prześ­ci­gają się w liś­cie region­al­nych pro­duk­tów i atrakcji z zakresu dziedz­ictwa kul­tur­owego, wychodz­imy poza obręby naszego kraju, wskazu­jąc na nasz potenc­jał. Owszem, dotarła i do nas moda na etno i folk, coraz więcej ludzi przekonuje się do takiego wyrazu artysty­cznego. Czy sprzyja to zespołom? Ma to swoje plusy i minusy. Trzeba pamię­tać, iż współczesne formy coraz bardziej ochodzą od pier­wot­nej formy, ale te zmi­any są nie­u­niknione, a co ważné, ten rozwój w nowe formy to dal­szy rozwój trady­cji. Domin­u­ją­cym minusem jest fakt, iż często za modą idzie brak świado­mości odbior­ców, warto wiedzieć jakie hasła, przekaz niosą za sobą gadżety, ubra­nia i inne akce­so­ria, które nas określają. Moda na „etno” i „folk” z pewnoś­cią pomaga w pro­mocji zespołów folk­lo­rysty­cznych i region­al­nych, jed­nakże nie jest to domin­u­jący czyn­nik. Dziś liczą się przede wszys­tkim możli­wości, potenc­jał danego zespołu.

S.K.: Jako członkowie jed­nego zespołu, a w dodatku miłośnicy określonej tem­atyki i este­tyki, na pewno jesteś­cie zżyci. Jakie relacje panują w zespole?

A.D.: Nie da się ukryć, iż wspólne próby śpiewu i tańca, zgrupowa­nia taneczne, kon­certy, wyjazdy w dalekie kraje, a także wydarzenia okolicznoś­ciowe, które spędzamy razem, zbliżają nas do siebie. Zespół to zbiorowisko różnych osobowości, które mają różné motywacje do bycia jego uczest­nikiem. Pomimo różnic mamy jed­nak wspólną pasję, która zmieniła nasze życie bez wyjątku. Trochę się z tego śmiejemy, ale prawdą jest także, że w Zes­pole przez ostat­nie 44 lata poza przy­jaź­ni­ami na lata zaw­iązało się mnóstwo małżeństw zespołowych. Do dziś takowa trady­cja zna­j­duje swoje miejsce, bowiem na przestrzeni ostat­nich kilku lat sakra­men­talne „tak” powiedzi­ało aż 5 par, a w kole­jce są już następcy (śmiech).

S.K.: Co Ty sama cenisz w dawnych tań­cach i muzyce? Co Cię w nich inspiruje?

A.D.: Do momentu bliskiego zetknię­cia się z kul­turą regionu śląskiego przyz­naję, iż nie do końca ją rozu­mi­ałam. Dzięki zaję­ciom poz­nałam styl­istykę tańców śląs­kich, ludowe pieśni gór­nicze — są one skarb­nicą wiedzy na temat lud­ności śląskiej, ich doty­chcza­sowego życia. Do dziś nie potrafię mówić gwarą, jed­nak na szczęś­cie nie jest mi ona już tak obca jak kiedyś. Jak wspom­ni­ałam wcześniej taniec, muzyka i śpiew to odzwier­ciedle­nia tożsamości i real­iów panu­ją­cych w danych regionach. Każde nowe wyzwanie taneczne napawa mnie zaciekaw­ie­niem, możli­wość zapoz­na­nia się z sze­roką gamą ludowej trady­cji z całej Pol­ski jest niezwykle inspiru­jąca. Przyz­nam, iż moim fawory­tem są tańce z regionu lubel­skiego, ener­giczne, wyma­ga­jące werwy i sprawności fizy­cznej, bardzo tem­pera­mentne. Warto wspom­nieć, iż uczest­nictwo w fes­ti­walach folk­lo­rysty­c­nych również inspiruje mnie do szer­szego zapoz­nawa­nia się z folk­lorem innych krajów.

S.K.: Czym zaj­mu­jesz się w cza­sie, gdy nie udzielasz się w Zespole?

A.D.: Aktu­al­nie moje życie to dosyć niezwykły misz — masz. Final­izuję ostatni semestr studiów na Uni­w­er­syte­cie Eko­nom­icznym (Zarządzanie w kul­turze, sztuce i turystyce kul­tur­owej). Kilka miesięcy wstecz real­i­zowałam się w dwóch miejs­cach pracy przy man­age­men­cie artys­tów oraz staw­iałam pier­wsze kroki z przy­jaciółmi w nowej fir­mie Crazy Bub­ble, która przy­gowywuje napoje z dalekiej Azji — z Tajwanu. Do dziś pozostałam przy fir­mie Crazy Bub­ble i każdego dnia pode­j­muję nowe wyzwa­nia. Marzec to ważny miesiąc dla mnie — równo rok temu rozpoczęłam na poważnie przy­go­towa­nia do real­iza­cji pro­jektu fotograficznego „Za fasadą folk­loru”. Minął rok, zdję­cia pokazy­wane są w sieci, co miesiąc wys­taw­iam je w najważniejszych ośrod­kach kul­tur­al­nych na Śląsku. Folk­lor pomimo pracy zawodowej wciąż zaj­muje ważné miejsce w moim życiu. Jest pra­cowicie, cza­sami trzeba wybierać pri­o­ry­tety na dany czas, ale staram się nie narzekać, lecz cieszyć z mniejszych i więk­szych sukcesów, które nie przy­chodzą z łatwoś­cią, ale na szczęś­cie są.

S.K: Zespół Pieśni i Tańca Katow­ice odwiedził do tej pory wiele różnych miejsc, rozsianych po mapie całego świata. Pol­ska trady­cyjna muzyka, tańce – wszys­tko to podoba się poza grani­cami naszego kraju?

A.D.: Zde­cy­dowanie tak. W przy­padku egzo­ty­cznych podróży zawsze nasz folk­lor cieszył się ogrom­nym zain­tere­sowaniem ze względu na niesamow­itą odmi­en­ność. Takie samo zjawisko zauważyć można na przeglą­dach zespołów pod­czas MSFF w Katow­icach, wid­zowie zawsze czekają na Zespoły z Ameryki Połud­niowej, czy też dalekiej Azji. Niesamowite przy­wi­tanie poczuliśmy pod­czas wys­tępów w Indi­ach, nasz pier­wszy kon­cert w amfiteatrze potrak­towany został z owac­jami na sto­jąco, stu­denci z Bom­baju z ogromną otwartoś­cią i entuz­jazmem obser­wowali nasze poczy­na­nia. Takie nieza­pom­ni­ane chwile, kiedy się je wspom­ina, spraw­iają, iż warto dla tej inte­gracji i możli­wości kon­taktu z ludźmi z całego świata uczęszczać na zajęcia.

S.K.: Jak myślisz, jaki jest sto­sunek nas samych jako nar­odu do takiego dziedzictwa?

A.D.: Jak wspom­i­nałam we wcześniejszych wypowiedzi­ach niestety niejed­nokrot­nie przekreślamy to, co warte uwagi, wykazu­jąc obo­jęt­ność dla naszego dziedz­ictwa. Oczy­wiś­cie sytu­acja ta wciąż się zmienia, dzięki falom mody na „etno” i „folk”. Pon­adto coraz częś­ciej miasta i wioski pro­mują swój indy­wid­u­alny folk­lor, tworząc pom­niki dziedz­ictwa kul­tury, a tym samym kole­jne punkty atrakcji turysty­cznych. Polacy coraz częś­ciej uświadami­ają sobie wartość „swo­jego”, ale sądzę, że minie trochę czasu, aż rzeczy­wiś­cie pozbędziemy się tego poczu­cia niżs­zości. Pod­czas wielu wyjazdów po świecie zauważyłam, że warunki w jakich przyszło nam żyć są na prawdę dobre, każdy kraj boryka się ze swoimi prob­le­mami, jed­nak najważniejsze w tym wszys­tkim to być dobrze nastaw­ionym na rzeczy­wis­tość, to zauważyłam zwłaszcza w Peru, gdzie ludzie być może posi­adają niewiele, ale są szczęśli­wymi ludźmi, cieszą ich drob­nos­tki. Tego chyba brakuje Polakom — odrobiny otwartości i mniej narzeka­nia. Nasz sto­sunek do dziedz­ictwa trudno jed­noz­nacznie określić, bywa z tym różnie, ale wierzę mocno, że jeszcze wrócimy do naszych korzeni, bowiem nasze dziedz­ictwo jest niezwykle bogate i warto się nim chwalić.

S.K.: Zespół orga­nizuje także Między­nar­o­dowy Fes­ti­wal Folk­lo­rysty­czny w Katow­icach. Jaka jest idea takiego dzi­ała­nia? Co chce­cie poprzez nie osiągnąć?

A.D.: Między­nar­o­dowy Fes­ti­wal Folk­lo­rysty­czny w Katow­icach to co roku ogromne wydarze­nie i wyzwanie zarazem. Idea fes­ti­walu jest podobna jak w przy­padku więk­szości pozostałych fes­ti­wali tego for­matu — między­nar­o­dowe spotkanie grup folk­lo­rysty­cznych w celu inte­gracji, możli­wość prezen­tacji roz­maitych zjawisk z zakresu muzyki, tańca i kul­tury świata, a także pro­mocja folk­loru między­nar­o­dowego oraz pol­skiego, region­al­nego na tere­nie śląs­kich miast. Fes­ti­wal obchodził w 2012 roku 25-​lecie swo­jej dzi­ałal­ności, za nami ogromny bagaż doświad­czeń, nie­zlic­zona ilość kon­certów i towarzyszą­cych even­tów. Fes­ti­wal to ogromny wysiłek dla stu­den­tów, którzy poma­gają w jego orga­ni­za­cji, a zarazem jedyna w swoim rodzaju możli­wość zetknię­cia się z przed­staw­icielami tak wielu kul­tur. Nie da się ukryć, że pomimo trudów i niedo­god­ności fes­ti­wal zawsze wspom­ina się dobrze, głównie dzięki wszelkim możli­woś­ciom inte­gracji, a także dzięki naw­iązy­wa­niu między­nar­o­dowych przy­jaźni. Tu dosyć często dochodzi do obale­nia stereo­typów nar­o­dowych — jak bardzo można się pomylić w początkowej oce­nie wie każdy fes­ti­walow­icz. Współcześnie nasz fes­ti­wal z pewnoś­cią potrze­buje pewnych zmian, dopa­sowanych do aktu­al­nych real­iów, jed­nakże jego his­to­ria i między­nar­o­dowy prestiż spraw­iają, iż co roku gościmy niesamowite grupy, które przy­cią­gają widzów. Oby ta passa nas nie opuściła!

S.K.: Dziękuję Ci za rozmowę.


Dołącz do newslet­tera
Firmy dla Ciebie
  1. Przestrzeń Pozy­ty­wna
  2. Insty­tut Psy­choter­apii Dzieci i Dorosłych
  3. Fran­co­folie — ośrodek języka francuskiego
Reklamy
Nasze Akcje

Partnerzy Babskiej Silesii

Organizatorki

Studio Mikstura
Redakcja Babska Silesia:
43-300 Bielsko-Biała
Tel
Kom
Email:

Kontakt

Email: redakcja@babskasilesia.pl

 

Projekt i Wykonanie: Cyber Sky

.