Babska Silesia
Pierwsze na Śląsku!

Cześć, jestem Kasia!

Jak ktoś kiedyś trafnie zauważył, trzeba być albo Amiszem, albo pochodzić z innej plan­ety, by nie wiedzieć, kim są blogerki mod­owe (zwane cza­sem szafi­arkami). Sam temat takich blogów to prawdziwa rzeka, albo nawet rozległe morze, które doczekało się już wielu opra­cowań. W Polsce strony tego typu są niezwykle pop­u­larne. Jed­nak spośród setek, ba, może nawet tysięcy takich blogów, tylko kilka doczekało się między­nar­o­dowego uzna­nia. Jed­nym z nich jest „Jestem Kasia”, założony przez Kasię Gorol, mieszka­jącą i studi­u­jącą na Śląsku. Sama Kasia – osoba przesym­pa­ty­czna, posi­ada­jąca niewąt­pliwą klasę i zdys­tan­sowana wobec siebie – jest miłym zaprzecze­niem stereo­typu blogerki jako osoby o wybu­jałym ego, łasej jedynie na pieniądze.

Syl­wia: Można powiedzieć, że „Jestem Kasia” to dziś niemal marka, i to marka rozpoz­nawana nie tylko w Polsce, ale też poza grani­cami kraju. Jakie były twoje początki jako blogerki modowej?

Kasia: Ależ to brzmi dos­to­jnie! (śmiech) Moje początki wyglą­dały tak samo, jak u każdej początku­jącej blogerki. Pier­wsze posty pisane były tak naprawdę dla siebie samej. Czytel­ników była garstka, ale to mnie w ogóle nie zrażało. Wręcz prze­ci­wnie, każdy nowy komen­tarz, każdy nowy obser­wa­tor dodawał mi ogrom­nego poweru. Pomysł założe­nia bloga zrodził się, gdy prowadz­iłam swoją “szafę” na pewnym pol­skim por­talu mod­owym. Tam zaczęłam pokazy­wać swoje pier­wsze, bardzo ama­torskie zdję­cia i z cza­sem udało mi zyskać apro­batę u innych użytkowników.

Syl­wia: Co cię zmo­ty­wowało do tego, by tworzyć swój wiz­erunek w Internecie, pokazy­wać swój styl?

Kasia: Jak już wspom­i­nałam, prowadz­iłam swój pro­fil na por­talu mod­owym, na którym zaczy­nałam odnosić małe sukcesy i właśnie to zmo­ty­wowało mnie najbardziej. Ale może najpierw — jak znalazłam się na tym por­talu? Całkiem przy­pad­kiem! W internecie trafiłam na konkurs na najlep­szą kar­nawałową styl­iza­cję, wysłałam zgłosze­nie i okazało się, że zostałam wyróżniona. W ten sposób zostałam tam na dłużej. Wcześniej byłam po prostu “bierną” fanką mody, przeglą­dałam mag­a­zyny mod­owe, czy­tałam co nieco w internecie, ale nigdzie się nie udzielałam.

Syl­wia: Gdy­byś mogła pokusić się o opisanie swo­jego stylu i opowiedze­nie pokrótce o tym, co cię inspiruje, by ubrać się właśnie tak, a nie inaczej?

Kasia: Uwiel­biam vin­tage! Najbardziej styl hip­pie i lata 70-​te, ale także retro lata 50, 60-​te. Mik­suję ele­menty vin­tage z nowoczes­nymi i w tym też czuję się najlepiej. Prócz tego lubuję się w min­i­mal­izmie, rzadko kiedy można spotkać w moich zestawach przepych czy też łącze­nie różnych wzorów itp. Inspiruje mnie wiele rzeczy, niekoniecznie związanych z modą. Uwiel­biam styl hip­pie, a to też kojarzy mi się z kli­matem słonecznej Kali­fornii, którą odwiedzić jest moim wielkim marze­niem. Kul­towe stare auta jak gar­busy czy amerykańskie Mus­tangi, to jest to! Uwiel­biam przeglą­dać fotografie, sesje w takim właśnie kli­ma­cie — beztroskim i na luzie.

Syl­wia: Sieciówki, ekskluzy­wne sklepy, sec­ond handy czy może jeszcze jakieś inne miejsca… Gdzie kupu­jesz swoje ubra­nia i dodatki?

Kasia: Zde­cy­dowanie zakupy w second-​handach! To znacznie więk­sza fra­jda niż kupić coś z sieciówki, gdzie ładne i modne rzeczy mamy podane na tacy. Kupowanie w sieciówkach nie wzbudza we mnie więk­szych emocji, co nie oznacza, że zupełnie z tego rezygnuję. Poza ciu­cholan­dami lubię inter­ne­towy shop­ping. Najbardziej kręci mnie wyszuki­wanie ciekawych, ory­gi­nal­nych ubrań i dodatków na stronach typu Alle­gro, e-​bay. Za grosze można kupić coś unikatowego.

Syl­wia: Jak ci się wydaje, jakie są czyn­niki, przy­cią­ga­jące ludzi właśnie do Two­jego bloga?

Kasia: Oj, mogę jedynie się domyślać. (śmiech) Może właśnie to, że pokazuję na swoim blogu wiele second-​handowych perełek a co za tym idzie, pokazuję, że nie trzeba posi­adać grubego port­fela, by wyglą­dać mod­nie i oryginalnie.

 Syl­wia: Kto robi ci zdję­cia? Czy istotne jest tło, otocze­nie, w którym się fotografujesz?

Kasia: Zdję­cia robi mi najczęś­ciej mama, cza­sami mój narzec­zony. Otocze­nie oczy­wiś­cie jest istotne, staram się dobierać otocze­nie do zestawu, by wszys­tko wyglą­dało spójnie. Niestety nie zawsze mam duże pole manewru, mieszkam na wsi i niecodzi­en­nie bywam w mieś­cie, gdzie można znaleźć znacznie więcej miejscówek do zdjęć.

Syl­wia: Wielu ludziom wydaje się, że „praca” blogerki, pokazu­jącej innym swój ubiór jest łatwa, miła i przy­jemna, a pon­adto wiąże się z dodatkowymi prof­i­tami w postaci prezen­tów i pieniędzy od firm. Jed­nym słowem – żyć nie umierać. Czy fak­ty­cznie tak to wygląda? Czy są jakieś „ciemne strony”?

Kasia: Wielu myśli, że praca blogerki to same przy­jem­ności, łatwa kasa i zero więk­szego wysiłku. Być może u niek­tórych blogerek tak właśnie jest, ale żeby posty ukazy­wały się reg­u­larnie, by oga­r­niać sys­tem­aty­cznie dziesiątki maili dzi­en­nie, móc pogodzić stu­dia z blo­gowaniem potrzeba naprawdę dużego samoza­parcia i samodyscy­pliny. Jed­nak naj­fa­jniejsze jest to, że to wszys­tko sprawia mi wiele radości, nawet gdy kilka godzin odpisuję na maile, co jest cza­sami naprawdę męczące, czuję, że się speł­niam, że robię to, co lubię.

Syl­wia: Ile w takim zaję­ciu, jakim jest prowadze­nie bloga, jest pasji, a ile kalku­lacji, związanych z zarobkiem? Jakie, według ciebie, powinny być te proporcje?

Kasia: Szcz­erze, gdy zakładałam te trzy lata temu bloga, nie było mowy o żadnych kalku­lac­jach. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że otrzy­mam jakąś bluzkę za to, co robię, nie wspom­i­na­jąc już o pieniądzach. Dzisiaj pow­staje mnóstwo blogów, które prowad­zone są tylko dla przyszłych korzyści. Maile o treści “co zro­bić, by mój blog stał się pop­u­larny i by móc otrzymy­wać dar­mowe ciuchy” są na porządku dzi­en­nym. Niestety na takich blo­gach nie widać za grosz pasji. Ja w tym, co robię, łączę hobby a także korzyści finan­sowe, jed­nak tak naprawdę mogłabym robić na blogu znacznie więk­sze “interesy”, gdy­bym tylko reklam­owała żelazka, pralki, napoje itd., ale zwycza­jnie w świecie odrzu­cam takie propozy­cje. Wolę zaro­bić mniej, ale bez takich akcji. Niek­tóre oferty przyj­muję, cza­sami żałuję, że w czymś wzięłam udział, bo odczuwam, że w jakiś sposób zaśmieciłam bloga, ale jest to dla mnie zawsze jakąś tam nauczką na przyszłość, by być bardziej rozsądną w pode­j­mowa­niu współpracy z firmami.

Foto: Koty 2  Syl­wia: Co uważasz za swój doty­chcza­sowy najwięk­szy sukces, jeżeli chodzi o blogowanie?

Kasia: Jest kilka takich osiąg­nięć, z których jestem bardzo dumna. Na pewno jedną z nich jest współpraca z marką Stradi­var­ius. Poniekąd zostałam “pol­ska twarzą” tej marki, tak też mówiono o mnie w samej cen­trali Stradi­var­iusa w Barcelonie, którą miałam okazję odwiedzić w zeszłym roku. Ze Stradi­var­iusem łączy mnie ciągły kon­takt, różné mniejsze lub więk­sze akcje, a w najbliższym cza­sie coś extra, jed­nak nie mogę tego jeszcze zdradzać. Kole­jnym wielkim sukce­sem była dla mnie ostat­nia sesja w Berlinie, która ukaże się mag­a­zynie Viva. Była to sesja z 100% pro­fesjon­alną ekipą, niesamowicie zdolną panią fotograf Izą Grzy­bowską, teraz czekam z niecier­pli­woś­cią na efekt koń­cowy. Poza tym jestem naprawdę dumna z każdej pub­likacji w różnych mag­a­zy­nach, w Polsce i na świecie. Cieszę się, że mój blog jest coraz bardziej doceniany.

Syl­wia: Czym jest dla ciebie moda? Czy to tylko pokazy i blogi, czy też może coś zupełnie innego?

Kasia: Oso­biś­cie nie jestem zagorzałą fanką high fash­ion, raczej pokazuję modę po swo­jemu. Nie ganiam ślepo za tren­dami, nie zakładam czegoś, co jest modne, a nie jest w moim stylu. Wyła­puję z trendów, to co do mnie pasuje. Wolę znacznie bardziej modę uliczną, modę pokazy­waną przez zwykłych ludzi niż modę prosto z wybiegów.

Syl­wia: Zwracasz uwagę na to, jak ubrani są ludzie, którzy mijają cię na ulicy? Zdarza ci się mieć dziką ochotę na wzię­cie ich w obroty i ubranie ich po swojemu?

Kasia: W zasadzie to jestem zda­nia, że nie powinno się oce­niać ludzi po ubiorze, bo naprawdę to nie jest wymóg, by każdy musiał znać się na modzie. Oczy­wiś­cie niejed­nokrot­nie widzę osoby, które są ubrane total­nie źle, krzy­wdzą siebie i swoją fig­urę, ale tak szcz­erze, zmienić czyjś styl, wyczu­cie smaku tak z dnia na dzień jest czymś niemożli­wym, bo to jak się lubimy ubierać siedzi w naszej głowie i jeśli komuś podoba się to, co aktu­al­nie nosi i czuje się w tym dobrze, powinno zostać uszanowane.

Syl­wia: Ulice śląs­kich miast – kobi­ety kolorowe, kreaty­wne pod wzglę­dem włas­nego wiz­erunku, czy może kobi­ety nieciekawe i zanied­bane? Jak to wygląda obecnie?

Kasia: Nie można gen­er­al­i­zować, bo są i takie, i takie. Wydaje mi się, że nie tylko na Śląsku, ale w całej Polsce jest coraz lep­iej pod wzglę­dem ubioru. Mamy coraz lep­szy dostęp do ciekawych sklepów, marek. Jeszcze parę lat temu było o wiele gorzej. Może jeszcze nie ma u nas tak jak za granicą, ory­gi­nalny ubiór wciąż wzbudza sen­sację wśród prze­chod­niów, ale wszys­tko idzie ku lepszemu.

Syl­wia: Sam Śląsk – z czym ci się kojarzy, czym jest dla ciebie?

Kasia: Dom rodzinny i miejsce, którego nie chcę nigdy opuszczać. Cho­ciaż wiem, że na przykład w Warsza­wie miałabym znacznie więcej możli­wości roz­woju bloga, to mimo wszys­tko wolę tam dojeżdżać niż mieszkać. Moja rodz­ina, mój narzec­zony, wszyscy mieszkają na Śląsku, więc czuję, że tu jest właśnie moje miejsce.

Syl­wia: Czy swoją przyszłość w jakikol­wiek sposób łączysz z prowadze­niem bloga lub jakąkol­wiek pracą, związaną ze światem mody?

Kasia: Chci­ałabym, by było to coś związanego z modą. Bloga wiecznie prowadzić nie będę, co jest oczy­wiste. Nie wiem, czy będzie to coś związanego ze styl­iza­cją, pro­jek­towaniem, pracą w mag­a­zynie, czy w ogóle będzie to miało związek z modą, ale myślę, że w ciągu najbliższych miesięcy czy też lat wszys­tko się wyklaruje.

Syl­wia: Bardzo dziękuję ci za rozmowę.

(Wszys­tkie zdję­cia pochodzą ze strony Kasi “Jestem Kasia”. Tam też może­cie obe­jrzeć więcej jej stylizacji.)

Syl­wia Kruczek


Dołącz do newslet­tera
Firmy dla Ciebie
  1. Przestrzeń Pozy­ty­wna
  2. Insty­tut Psy­choter­apii Dzieci i Dorosłych
  3. Fran­co­folie — ośrodek języka francuskiego
Reklamy
Nasze Akcje

Partnerzy Babskiej Silesii

Organizatorki

Studio Mikstura
Redakcja Babska Silesia:
11 Listopada 60-62 (I piętro pok. 107)
43-300 Bielsko-Biała
Tel +48 33 810 68 79
Kom +48 881 215 360
Email:

Kontakt

Tel: +48 33 810 68 79
Kom: +48 793 070 286
Email: redakcja@babskasilesia.pl

 

Projekt i Wykonanie: Cyber Sky

.